This Heat

Dziś się dowiedziałam, że na najbliższym Off Festivalu wystąpią jako This is Not This Heat. Póki co, nie jestem pewna, co to oznacza w kontekście repertuaru, więc łapcie kawałek z czasów, kiedy jeszcze This Heat było This Heat. zdj. lightintheattic.net Reklamy

Alexandra Savior

Alexandra i jej dobry znajomy, Alex Turner, brzmią trochę jak muzyczne rodzeństwo. Podobną wrażliwość słychać – debiut Savior, „Belladonna of Sadness”, klimatem przypomina troszkę soundtrack Turnera do „Submarine”, jest jednakowo po brytyjsku skwaszony, z lekko nadąsaną miną, ale też podszyty głęboką melancholią. I bardzo słodki. zdj. interviewmagazine.com

Ultra Orange & the Emmanuelle

Dzisiaj odkopałam perełkę sprzed 10 lat – efekt kolaboracji Emmanuelle Seigner z grupą Ultra Orange. To chyba dzięki tej piosence polubiłam francuski akcent w anglojęzycznych utworach.

Cosima

Podążając soulowym tropem z mojego ostatniego wpisu, na dziś wybrałam wokalistkę, którą – podobnie jak Sevdalizę – porównuje się do Sade. 23-letnia pochodząca z Londynu Cosima jest póki co autorką kilku doskonałych, dojrzałych kompozycji, ale warto śledzić jej dalsze poczynania.

Sevdaliza

Sevda Alizadeh w pierwszym odruchu skojarzyła mi się z młodą Sade – podobny vibe, niskie tony, ciepło i mrok. Wyróżniają ją jednak wyraźne inspiracje muzyką ojczystego Iranu i nawet angielski w jej ustach chwilami brzmi jak język bliskowschodni.

Soap & Skin

Anja Plaschg to dla mnie jedna z absolutnie najważniejszych artystek. Pszygoda już kiedyś ją tu zaprosiła, a dziś moja kolej. Są takie dni jak dziś, kiedy na zewnątrz słoneczko, zadowoleni ludzie jeżdżą na rowerach i jedzą lody, a ja mam w głowie luty i minus dwadzieścia stopni. Epka Sugarbread, z muzyką o zapachu gotyckiego kościoła,…

Heroin in Tahiti

Dzisiejszy wybór to zasługa mojej ulubionej tatuażystki, Marceliny, która zapoznała mnie z HiT podczas ostatniej wizyty w jej studiu. Ten włoski duet określa swoją muzykę jako death surf, ale poza inspiracjami surf rockiem słychać też brzmienia typowe dla soundtracków spaghetti westernów, zgrabnie zmieszane z ambientem.

Blanck Mass

Z całej ostatniej płyty połówki duetu elektro Fuck Buttons, Johna Powera, najbardziej upodobałam sobie samą końcówkę. Detritus ma kilka warstw – od pozostałych utworów melodię oddziela dwuminutowa ściana dźwięku, stopniowo przechodząca w monumentalne podsumowanie, wyraźnie odcinające się nastrojem. Odkąd przesłuchałam Dumb Flesh od deski do deski, jakoś bardziej zwracam uwagę na porządnie zrobione zakończenia.

Xiu Xiu

Przedostatnia płyta Xiu Xiu, ta z muzyką z Twin Peaks, pozostawiła mnie w stanie poważnego niedosytu. Bo było Twin Peaks (kocham), była też spora dawka xiuxiu-owego zakatarzonego biadolenia, do którego mam słabość, ale jednak ścisłe trzymanie się tak kanonicznego pierwowzoru jak soundtrack Badalamentiego mocno ogranicza pole do popisu. Tym większe oczekiwania miałam wobec najnowszego albumu…

Blaue Blume

Ci Duńczycy inspirację mają w nazwie -niebieski kwiat symbolizuje bowiem pasję tworzenia i poszukiwanie sensu. Ich muzyka to, jak sami mówią, przede wszystkim pop, przesiąknięty jednak do głębi nostalgicznymi smaczkami, dreampopem z końca lat 80; miejscami ocierają się o shoegaze. Całość znakomicie spaja hipnotyzujący falset Jonasa Smitha. (zdj. thelineofbestfit.com)

Eyedress

Idris Vicuña, 23-letni Filipińczyk z Manili, przyznaje, że zabrał się za muzykę trochę po to, by zaimponować dziewczynom. Zaczynał od tworzenia dziwacznych bitów we własnej sypialni, ale projekt, który urodził się wskutek tych prób, przerósł jego oczekiwania. Teraz, kiedy już ma żonę i został odkryty przez niezależne europejskie wytwórnie, Idris obawia się głównie niewystarczającej ilości…

PRO8L3M

Po premierze ostatniego albumu niektórzy dostrzegli w PRO8L3Mie nową nadzieję polskiego rapu. Faktem jest, że nie da się pozostać wobec nich neutralnym – kanciasta nawijka Oskara może być wybitnie irytująca, sama za pierwszym razem przesłuchałam jakieś 30 sekund Molly i poległam, ale od dwóch tygodni mam ten kawałek zapętlony. Na pewno duża w tym zasługa…