Washed Out

Macie jakieś ulubione ubranie, które nosiliście tak długo, że aż wypłowiało? Ja mam chyba tylko takie (i z tego powodu niestety przez większość czasu wyglądam jak włóczęga), ale nie o garderobę tutaj chodzi – niech moja jakże subtelna aluzja skieruje wasz wzrok ku muzyce pana Ernesta Greene, znanego jako Washed Out. Moja kolejna metafora niech powie…

jinsang.

Dźwięki lekkie jak para unosząca się z ziemi po deszczu. A deszczu w tym kwietniu co niemiara. fot.: soundcloud.com/jinsangbeats

Jamie xx

Muzyka do podróży. Do poszukiwania swojego miejsca. Przynajmniej według mnie i autora Loud Places, Jamesa Smitha – bardziej znanego jako Jamie xx – jednego z członków The xx. Gdybym mogła nie wykrawałabym przez najbliższy miesiąc innych kawałków dnia jak te Jamiego xx. Trudno bardzo było zdecydować który dzisiaj uwolnić w eter, ale ostatecznie wygrały gwarne…

Keaton Henson

Ten pan już tu był i śpiewał, ale było to prawie dwa lata temu, więc może nikt nie pamięta. To ja dzisiaj przypomnę. Gdyby kiedykolwiek było wam smutno i chcielibyście by było jeszcze trochę bardziej. Gdyby uszła z was chęć do życia i było pusto w środku. Gdybyście byli w nastroju do siedzenia na kuchennym parapecie…

Niva

Szwedzka niwa, a raczej szwedzki niw – pan łąka, Christian Niva – szczerze przyznam, że aż do dzisiaj nie znałam imienia tego łanu, po prostu słuchałam muzyki nie zastanawiając się kto ją tworzy. A łatwo zapomnieć że to człowiek a nie łąka i to nie z powodu dźwięków natury których tu brak, a dlatego że melodie są…

Grimes

Dzisiaj coś co zwykłam utożsamiać z wczesnymi porankami, deszczem i wizją matematyki na trzeciej lekcji. Jako że wszystkie te 3 rzeczy działają mi czasami na nerwy, „Rosa” Grimes doskonale sprawdza się jako remedium na nadwyrężenia tych wewnętrznych instrumentów – zwilża myśli ażeby mogły popłynąć ku przyjemniejszym terenom. Idealna jako muzyka w tle gdy pada deszcz….

PNAU

By życie umilić wam i sobie, dzisiaj coś co podnosi na duchu i dodaje koloru policzkom – jeśli tylko dacie się ponieś tej kolorowej fantazji. Jako człowiek sfrustrowany i mizerny często gęsto sięgam po takie muzyczne zastrzyki energii (i życia w ogóle) jak Kameleon od PNAU. Polecam z ręką gdzieś w okolicy serca, bo ci…

Glass Animals

Byliście kiedyś w Chinach? Ja też nie. Ale na wypadek gdybym się tam, w bliżej nieokreślonej przyszłości znalazła, to wiem jakiej muzyki użyję jako tła w filmie z moich wojaży – a dokładniej we wszystkich kadrach z pociągu, gdy za oknem będą migać chińskie pola i chińskie lasy. Niby wszystko jest po angielsku ale wyszło…

Say Lou Lou

Oto panie które ukradły mi kilka ostatnich dni marca i piosenka, którą mnie uwiodły. Sama nie wiem do końca dlaczego akurat ta a nie inna, ale zdaje mi się, że to przez tych kilka dźwięków zaraz przed refrenem które sprawiają że czuję jednocześnie najjaśniejsze promienie słońca i ciemną noc. Jakaś taka nieokreślona nostalgia. Senne marzenia…

Broken Bells

Dzisiejszy (i pierwszy z wielu w mojej karierze na tej stronie, miejmy nadzieję) kawałek dnia znajduje się tutaj przede wszystkim z powodu swojego tytułu, ilustrującego dosyć trafnie moją obecną sytuację życiową – The Mall & Misery. Drugim (w ogóle nie ważnym) powodem jest fakt, że to tak właściwie świetna piosenka jest, idealna w dodatku na…