Loco Hot

Dziś bez zbędnych opisów – choć prawda jest taka, że trudno cokolwiek w jakimś normalnym języku na ich temat znaleźć – dosyć krejzolska piosenka w stylu raszian-izraeli disco. Przypominają mi Yolandi i Ninję z Die Antwoord, choć nie machają kolorowymi karabinami i nie noszą odblaskowych ochraniaczy na kolana. Polecam na wszelkie smutki albo nudę.  …

Jamie xx

Muzyka do podróży. Do poszukiwania swojego miejsca. Przynajmniej według mnie i autora Loud Places, Jamesa Smitha – bardziej znanego jako Jamie xx – jednego z członków The xx. Gdybym mogła nie wykrawałabym przez najbliższy miesiąc innych kawałków dnia jak te Jamiego xx. Trudno bardzo było zdecydować który dzisiaj uwolnić w eter, ale ostatecznie wygrały gwarne…

Soko

miałam pisać o nowym singlu soko sweet sound of ignorance (klimat trochę jak u connana mockasina, albo maca demarco, ale soko pozostaje w nim najzupełniej sobą), ale w międzyczasie na blogu znów pojawił się keaton henson i stwierdziłam, że opowiem wam historię tych dwojga, zasłyszaną gdzieś w internetach. podobno spotykali się ze sobą. podobno to on…

Ultra Orange & the Emmanuelle

Dzisiaj odkopałam perełkę sprzed 10 lat – efekt kolaboracji Emmanuelle Seigner z grupą Ultra Orange. To chyba dzięki tej piosence polubiłam francuski akcent w anglojęzycznych utworach.

Chance the Rapper

Amerykański raper, producent i filantrop pochodzący z Chicago. Dziś w znanym kawałku, który dla mnie osobiście jest hymnem ostatnich szesnastu piątków. Wulkan radości, można wejść w weekend z myślą „no problem”. Wypocznijcie:) foto. gq.com/story/how-chance-the-rappers-life-became-perfect

Beth Ditto

Ponieważ na placu boju – w proponowaniu kawałków od których się nie płacze – zostaliśmy w zasadzie tylko Piotrek i ja, to na dzisiaj przygotowałam coś raczej mocniejszego, rockowego i wesołego. Pani Beth znana Wam pewnie z zespołu Gossip wydała właśnie singla o tytule „Fire” i tego nie powinno się lekceważyć. Album „Fake sugar” już…

Keaton Henson

Ten pan już tu był i śpiewał, ale było to prawie dwa lata temu, więc może nikt nie pamięta. To ja dzisiaj przypomnę. Gdyby kiedykolwiek było wam smutno i chcielibyście by było jeszcze trochę bardziej. Gdyby uszła z was chęć do życia i było pusto w środku. Gdybyście byli w nastroju do siedzenia na kuchennym parapecie…

Cage the Elephant

samej grupy cage the elephant chyba bym nie poleciła, ale utwór cold, cold, cold nie daje mi dziś spokoju. może to dlatego, że strasznie marzną mi ręce i nos. (jest też wersja z oficjalnym teledyskiem, jakby kto był ciekaw) fot.: instagram

Cosima

Podążając soulowym tropem z mojego ostatniego wpisu, na dziś wybrałam wokalistkę, którą – podobnie jak Sevdalizę – porównuje się do Sade. 23-letnia pochodząca z Londynu Cosima jest póki co autorką kilku doskonałych, dojrzałych kompozycji, ale warto śledzić jej dalsze poczynania.

Doja Cat

Doja Cat to piosenkarka mieszkająca w Los Angeles. Jak sama tłumaczy jej pseudonim artystyczny wywodzi się od slangowego wyrazu „dojo” (oznaczającego trawkę) i miłości do kotów.

Riff Cohen

Nawiązując do wczorajszego znakomitego kawałka od Agi, proponuję dziś coś o równie orientalnym zabarwieniu, a jednak mocno osadzonego w europejskości, w sensie styku kultur obecnych w dzisiejszych dużych miastach naszego kontynentu. Jednym z takich właśnie miast jest na przykład Paryż, o którym śpiewa i w którym mieszka Riff Cohen, oryginalnie z  Tel Avivu. Lubię bardzo jej…

Sevdaliza

Sevda Alizadeh w pierwszym odruchu skojarzyła mi się z młodą Sade – podobny vibe, niskie tony, ciepło i mrok. Wyróżniają ją jednak wyraźne inspiracje muzyką ojczystego Iranu i nawet angielski w jej ustach chwilami brzmi jak język bliskowschodni.